Obiecałam Mężowi, że nie będę pracować w piątki. I tak, chociaż słowo się rzekło wyszło jak zwykle. Kobyła u płotu. Kolejny “wolny” piątkowy poranek spędziłam w malowniczej scenerii radzyńskiej pracowni endoskopowej. Powód był jednak nie byle jaki. Koledzy poprosili mnie o wykonanie kolonoskopii. Pacjent lat 66. W dobrym stanie ogólnym. Można rzec – przysłowiowy “pączek w maśle”. Trafił do szpitala w celu zdiagnozowania punktu wyjścia zmian przerzutowych, rozsianych w wątrobie. Niestety w jelicie znalazłam niewielką, płaską zmianę. Zmiana choć skromna, istotna dla zdrowia. Miała śr. ok. 25 mm. Można się łudzić, ale jak to mówią “wiadomo o co chodzi”. Prawdopodobnie punkt wyjścia nowotworu, czyli tzw. “zmiana pierwotna”. No i do tego kilkanaście niewielkich polipów. Przy takim zaawansowaniu choroby szanse wyleczenia są mówiąc eufemistycznie – niewielkie. Dlaczego opisuję tę historię? Jestem przekonana, że gdyby w 50 roku życia (czyli zgodnie z zaleceniami) Pacjent miał wykonaną kolonoskopię, jego losy potoczyłyby się inaczej. Zmieniłyby ponury wydźwięk tej części bloga. Usunięto by polipy. Następnie wyznaczono nadzór. W konsekwencji nie doszłoby do rozwoju nowotworu. Mimo ustawicznych narzekań na służbę zdrowia w Polsce, od 2000 roku w naszym kraju realizowany jest program badań przesiewowych kolonoskopii. Częściowo na tzw. “zaproszenia”. Czyli prościej mówiąc: Pacjenci otrzymują imienne zaproszenia z ośrodków endoskopowych pocztą “tradycyjną”. Wystarczy oddzwonić. Oddzwania ok 20%. Dodajmy, że z tego ok. połowa decyduje się na wykonanie badania, pomimo, że jest bezpłatne. Za darmo również można otrzymać środki przeczyszczające. No tak, ale przecież badanie i przygotowanie są raczej nieprzyjemne. No, a poza tym Pacjent traci czas. A ten wiadomo jest cenny i biegnie nieubłaganie. Czy tego czasu traci się dużo? A i owszem – dokładnie dwa dni. Część Pacjentów odczuwa dyskomfort. Zabiegi, które wykonuję można poprzedzić zgrabnym określeniem “Pacjent czuje, że jest badany”. Czyli ból może się pojawić. Jednak mamy wiele metod żeby nadać mu twarz ludzką i po prostu go zmniejszyć. Wygrać, jakby to banalnie nie zabrzmiało, można życie. Nie chcę i nie lubię opisywać takich historii. Wolę pozytywne. A tych nie jest wcale mało. Pani Maria zgłosiła się na badanie z powodu krwawień. Jak sądziła miała je z powodu hemoroidów. Rozpoznałam guz esicy. Niewielkie zaawansowanie choroby. Odetchnęłam z ulgą. Widujemy się na kontrolnych badaniach od kilku lat. Z kolei Pan Tomasz miał polipa z utkaniem nowotworu złośliwego. Udało się go wyleczyć. I to bez operacji, zwyczajnie usuwając polipa. Podobnie, jak wielu innych Pacjentów, którzy przyszli na kolonoskopię w porę. Kolonoskopia to 20 minut, które ratuje życie. Warto …